BALI

Do Padang Bai na Bali dopłynęliśmy po południu, tam czekał na nas kierowca, który zawiózł nas do Ubud. To co jako pierwsze bardzo mi nie pasowało do moich wyobrażeń o Bali to okropne korki, mnóstwo samochodów i kierowcy, którzy jeździli nawet po chodnikach. Trasę pokonaliśmy w około 1,5 godziny a kierowca nie należał do najmilszych i najlepiej poruszających się po drodze. Do Lili House dotarliśmy więc wieczorem. Hotel zarezerwowaliśmy dzień wcześniej przez Agode, płaciliśmy 360 000 IDR za dwie osoby, ze śniadaniami, za dobę. Miejsce jest położone w świetnej lokalizacji, w centrum Ubud, jednak od ulicy dzieli je długa i spokojna ścieżka, na której końcu znajduje się mały hotel. Z zewnątrz nie docierają żadne odgłosy a z tyłu budynku jest wspaniały ogród. Mieliśmy pokój-domek na parterze z tarasem, gdzie rano czekało na nas śniadanie (niezbyt dobre). Z kuchni i łazienki rozpościerał się widok na wspomniany ogród, a na środku obiektu znajdował się basen. Piękne i spokojne miejsce. A dodatkowo w hotelu była możliwość oddać ubrania do pralni. Pewnego razu w Ubud wysiadł prąd, nagle wszystko zgasło, w hotelach, w restauracjach i na ulicach. Obsługa hotelowa trochę spanikowana, biegała i roznosiła świeczki ale po 2 godzinach w Ubud znowu było światło 😉 Podobno takie sytuacje czasem zdarzają się na Bali, czasem trwa to dłużej, więc warto mieć naładowany telefon czy aparat.

20180921_15233320180924_10414420180921_144615

Zdecydowaliśmy się nocować w Ubud, ponieważ to dobre miejsce wypadowe do wielu miejsc na Bali. O zwiedzaniu wyspy pisałam tutaj: BALI – CO WARTO ZOBACZYĆ?

Wyspa Bali to wspaniała architektura, piękna przyroda i życie Balijczyków, które składa się przede wszystkim z rytuałów religijnych. Wszystko to mogliśmy obserwować na ulicach Ubud. To co przykuło naszą uwagę to mnóstwo koszyczków z liści palmowych z ryżem, kwiatami, monetami, słodyczami i kadzidełkami. Koszyczki leżały dosłownie wszędzie, przy ołtarzykach bogów, na chodnikach, ulicach, w sklepach, restauracjach a nawet w samochodach. Ciekawym widokiem są także kobiety niosące na głowach kosze z darami do świątyni. Ubrane są w gorset, koronkową bluzkę oraz sarong czyli długa spódnicę. Wiara Balijczyków jest bardzo silna i niesamowicie piękna. Rytuały wyznaczają rytm codzienności, nikt nie myśli co będzie jutro, ważne by żyć w zgodzie z innymi ludźmi i naturą.

20180927_13023120180922_082604

Gdzie i co warto zjeść na Bali?

Na ulicach Ubud znajduje się mnóstwo restauracji, warungów i innych kawiarni. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Co było dla nas dziwne, większość turystów siedziała w typowo europejskich knajpkach. Ceny w takich restauracjach są większe np. pizza i dwa makarony to koszt około 230 000 IDR, a pizza ma raczej mało wspólnego z Włochami. Natomiast jedzenie w typowym warungu, dla dwóch osób to koszt maksymalnie 110 000 IDR. To kilka miejsc, w których jedliśmy:

Ijo Warung – o tym miejscu, przeczytaliśmy na innym blogu. W skrócie: dużo, dobrego jedzenia za małe pieniądze. Warung nie zachęca swoim wyglądem, ale wszystkie miejsca były zajęte. Tam pierwszy raz piłam prawdziwy sok aloesowy, delikatnie słodki z galaretowatą konsystencją na dole. Niestety nigdzie indziej, nie mogłam dostać tego napoju. Zamówiliśmy Nasi Goreng czyli typowe indonezyjskie danie, smażony ryż z mięsem i warzywami, jajkiem i oczywiście chipsy krewetkowe. Cena: 90 000 IDR/ 2 dania z napojami/ 2 osoby. Dodatkowo w restauracjach wliczany jest tzn. tax 10%.

 

 

Warung De Koi – to miejsce, polecił nasz kierowca i razem z nim, po całym dniu zwiedzania, pojechaliśmy tam na obiad. Większość stolików była zajęta, obsługa bardzo miła a ceny raczej niewygórowane. Wszyscy zamówiliśmy Soto Ayam – balijska zupa z kurczakiem, jajkiem, ryżem i warzywami.

20180922_133830

Daily Baguette – miejsce raczej nie w klimacie Bali, mało Azjatyckie ale niesamowicie pięknie urządzone, z ciekawymi meblami, super klimatem i pysznymi deserami. Kawiarnia droższa ale po 3 tygodniach jedzenia ryżu, masz ochotę na świeże rogaliki albo chociaż normalne pieczywo, bo chleba tostowego nie zaliczam nawet do normalnego jedzenia…

20180923_16495920180921_13005120180921_130150

Pundi Pundi Ubud – restauracja, bo już nie warung, dlatego też trochę droższa ale warto chociaż raz tam zawitać. Przepyszne ryby i owoce morza, duże porcje, warte swojej ceny.

Biah Biah+ warung ten znajduje się przy jednej z bardziej tłocznych uliczek Ubud. W środku nie ma zbyt wiele miejsca, dlatego często tworzą się kolejki. Nigdzie nie widziałam tylu dań i przystawek kuchni balijskiej, naprawdę nie wiedzieliśmy od czego zacząć, w efekcie byliśmy tam trzy razy. Jedzenie podawane jest w drewnianych naczyniach, na liściach bananowca. Wszystkie przystawki były przepyszne, jednak główne dania aż tak dobrze nie smakowały. Polecam ten mały warung, by spróbować balijskich potraw. Miejsce bardzo klimatyczne a po ścianach, dachu i drzewach, prześlizgują się gekony, co dodatkowo umila czas przy jedzeniu.

Uliczki w Ubud:

20180921_13564720180921_14415120180921_135822

Pogoda na Bali:

Tak jak wspominałam we wpisie o BALI – CO WARTO ZOBACZYĆ?, podczas trekkingu na wodospady złapała nas ulewa. Nie był to jedyny deszcz, podczas naszego, krótkiego pobytu na Bali. Pewnego dnia, po południu zaczęło delikatnie padać, Balijczycy chyba wiedzieli, że szybko nie przestanie, bo zatrzymywali się i wyciągali z bagażników swoich skuterów, płaszcze przeciwdeszczowe i zakryte buty. Faktycznie, lunęło i padało ponad 2 godziny a w tym czasie uliczki opustoszały. Chodniki w Ubud to raczej rzecz umowna, bo są to duże betonowe bloki, a pod nimi jest niewielka przestrzeń, żeby właśnie woda mogła przepływa. W praktyce wyglądało to tak, że płyty nie przylegały do siebie i trzeba było uważać by nie wpadła pomiędzy nie stopa. Po deszczu wiele miejsc się zapadła i woda a raczej błoto było nawet na ulicach. Na co dzień było słonecznie i gorąco, ale zawsze na niebie były widoczne chmury.

Pamiątki:

W Ubud oprócz wielu restauracji, jest mnóstwo sklepików z pamiątkami, butików z ubraniami i małych drogerii. Jeżeli nie zrobiliście wcześniej pamiątkowych zakupów tam dostaniecie wszystko. Pocztówki, magnesy, wiklinowe torebki, sarongi, mydełka, kadzidełka, bambusowe wyroby i inne. Ceny są raczej wszędzie podobne ale i tak warto targować się 🙂

Czy Bali mnie zachwyciło? Od zawsze marzyłam, żeby tam pojechać i chyba trochę za bardzo się na to nakręciłam. Bali jest pięknie, kultura i przyroda zachwyca, jedzenie smakuje a ludzie się uśmiechają. Jest też druga strona – hałas, masa turystów i korki. Na pewno w 6 dni, nie da się zobaczyć wszystkiego, a może też Lombok tak nas oczarował, że trudno nam było przekonać się do wyspy Bali. Na pewno warto odwiedzić Bali, przede wszystkim by zobaczyć wspaniałe świątynie i niesamowitą przyrodę. 

Właśnie w związku z tym, że brakowało nam takiej swobody i potrzebowaliśmy mniejszego natłoku ludzi, postanowiliśmy popłynąć na Nusa Lembongan. W Ubud każde biuro na ulicy oferuje takie wycieczki. Mieliśmy szczęście, że następnego dnia były jeszcze miejsca, bo już w kolejnym dniu, Balijczycy świętowali i nie pływały wtedy żadne łodzie. Transfer z hotelu do Sanur i łódź na Nusa Lembongan oraz powrotna łódź i transfer na lotnisko w Denpasar to koszt ok. 500 000 IDR za osobę. Płynie się ok. 30 min. Łódź odpływała o godzinie 12:30. Z tego co pamiętam, pływa co około dwie godziny, do 16. Zarówno w Sanur jak i na Nusie, żeby wejść na łódź, trzeba się trochę zamoczyć, zależy to też od poziomu morza ale woda sięga maksymalnie do połowy uda. Płynęliśmy z firmą MARLIN, łodzie były nowe, pracownicy wnosili bagaże i wszystko odbyło się sprawnie i bezpiecznie. 

20180924_12562920180924_12404920180924_124824.jpg


11 myśli w temacie “BALI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s